sobota, 20 grudnia 2014

35' Urodziny. 07.VI.2014

 Wywiad z Leszkiem Martinkiem:
- Mamy około 10-12 koncertów miesięcznie - zdradza Leszek Martinek, menedżer Dżemu. Choć nie wiemy jeszcze jakich gości planuje grupa to wiadomo już, że koncert Dżemu do najkrótszych nie będzie należał. Ich show rozpocznie się o godzinie 21.00 (wcześniej, od 19.00 mają pojawić się supporty). - Przewiduję, że występ może potrwać 3 godziny - dodaje Leszek Martinek. Może, ale nie musi, bo we wtorek wokalista grupy Maciej Balcar wspominał, że impreza może potrwać nawet do 4 godzin. Oprawa Dżemowych urodzin będzie efektowna. Szykuje się produkcja na najwyższym poziomie, z najlepszym nagłośnieniem i oświetleniem. Muzycy zamierzają też zarejestrować ten koncert z myślą o kolejnym albumie DVD, który może być doskonałą pamiątka z tej imprezy (ostatnim wydawnictwem DVD był "Dżem Symfonicznie", nagrany w zabrzańskim Domu Muzyki i Tańca. 
A co z płytą?
Im bliżej końca roku tym częściej pojawia się pytanie fanów zespołu Dżem: kiedy możemy się spodziewać płyty z jubileuszowym koncertem z okazji 35-lecia, który nasi muzycy zagrali 7 czerwca w Parku Śląskim w Chorzowie. Zapytaliśmy więc u samego źródła. - Zaplanowaliśmy, aby to wydawnictwo ukazało się w lutym przyszłego roku - zdradził nam Leszek Martinek, menedżer zespołu Dżem.
- Pracy jest sporo. Trzeba pamiętać, ze Dżem gra koncerty, które trwają nawet 4 godziny, a tutaj jeszcze mieliśmy jeszcze gości. Chcemy, aby wyszła z tego fajna rzecz do kolekcji, przykładamy dużą wagę do detali -dodaje. Do tego dochodzi jeszcze dość ograniczony czas, bo Dżem nieustannie koncertuje, a występy odbywają się w różnych częściach kraju. W ubiegłym miesiącu muzycy zagrali 15 koncertów, a w najbliższych tygodniach pracy też nie zabraknie. W piątek i sobotę (12 i 13.12) Dżem w towarzystwie grupy Cree zagra dwa koncerty w warszawskiej Stodole, zaś 14 grudnia wystąpi w Krakowie. - Na koncercie, na który już od 3 miesiecy nie ma wejściówek - uśmiecha się Martinek. Na odpoczynek panowie z zespołu będą mogli liczyć dopiero w okolicach ferii zimowych. Wtedy szykują się urlopy. A po nich? Kolejna praca, bo w 2015 roku Dżem przymierzać się będzie do nowych utworów. A 3 maja przyszłego roku na warszawskim Torwarze dzielić będzie scenę z legendarną grupą. Lynyrd Skynyrd. Swoje plany mają też fani grupy, zrzeszeni wokół oficjalnego fanklubu "Skazani na bluesa", którzy organizują tradycyjne świąteczne spotkanie. 20 grudnia odbędzie się ono zabrzańskiej restauracji "Zielony Ogród".




poniedziałek, 1 września 2014

Maciek Balcar Solowo

Maciej Balcar jest człowiekiem renesansu – muzyk, autor tekstów, kompozytor, aktor teatralny oraz filmowy. Ukończył studia na Wydziale Architektury Politechniki Wrocławskiej, jednak już we wczesnych latach to muzyka odgrywała w jego życiu główną rolę. W dzieciństwie uczęszczał do ostrowskiej Szkoły Muzycznej im. Komedy, do klasy fortepianu.

Już na początku swojej muzycznej drogi wykazywał szeroki zakres zainteresowań muzycznych, oprócz licznych zespołów bluesowo-rockowych, z którymi ostatecznie związał swoje życie, grał także z grupą punk rockową oraz thrashmetalową. W 1995 został wokalistą ostrowskiego zespołu Blues Forever, współpraca zaowocowała licznymi występami na festiwalach w Polsce, a także płytą o tym samym tytule, wydaną w 2011 roku. Album ten był dedykowany pamięci Janusza Szkudlarka. W 1996 roku zadebiutował jako aktor w filmie historycznym, polsko-francuskiej produkcji, "Marion du Faouet". W tym samym roku wygrał casting do filmu i płyty Roberta Chojnackiego. Zaproponowano mu również występ na płycie „Trzeci wymiar” Roberta Jansona. W ostateczności obie te propozycje zostały przez artystę odrzucone, ponieważ były one sprzeczne z jego własnymi przekonaniami i wartościami jakie chciał by jego utwory niosły ze sobą. Pamiątkę po tej współpracy można znaleźć na, produkowanej przez Jansona, ścieżce dźwiękowej do filmu „Nocne Graffiti” w postaci utworu „Małe Zaćmienie”.

W 1998 roku została wydana pierwsza solowa płyta artysty, zatytułowana „Czarno”, na której gościnnie wystąpili m.in. bracia Golec i Mateusz Pospieszalski. W tym samym roku został zaproszony do wzięcia udziału w festiwalu w Opolu w konkursie premier, wykonał tam również w koncercie galowym utwór Czesława Niemena "Pod Papugami”, także miał zaszczyt uczestniczyć w koncercie zorganizowanym z okazji 50-lecia Łódzkiej Szkoły Filmowej wraz ze Zbigniewem Nahornym.

Rok później reżyser Roland Rowiński powierzył rolę w spektaklu Teatrze Telewizji pt. "Gorący Oddech Pustyni" wg Gustawa Herlinga-Grudzińskiego. We wrześniu uczestniczył , wraz z m.in. Natalią Kukulską oraz Andrzejem Piasecznym, w nagraniu albumu „Przybieżeli do Betlejem”, zrealizowanym przez Jerzego Grunwalda. Teledyski do kolęd kręcone były w Izraelu dla II programu TVP. Także w tym samym roku wystąpił podczas festiwalu „Jazz nad Odrą”, jest to Wrocławski Festiwal Jazzowy , który obok Jazz Jamboree i krakowskich Zaduszek Jazzowych, jest jednym z najstarszych polskich festiwali jazzowych. Narodził się w 1964 roku w kultowym klubie studenckim Pałacyk. Od chwili powstania odgrywał znaczącą rolę na polskiej scenie muzycznej. Dodatkowo zaśpiewał utwór Niemena „Pod Papugami” podczas rozdań nagród Wiktory.

W 2000 roku rozpoczął współpracę z zespołem Harlem, którego owocem była płyta „Amulet”. Całe przedsięwzięcie zostało bardzo dobrze odebrane w światku muzycznym, czego dowodem jest między innymi recenzja portalu Muzyka.Wp.pl:

„Udział utalentowanego i obdarzonego niespotykanym głosem i osobowością Maćka Balcara spowodował rzadko obecnie spotykane brzmienie rockowej formacji z dwoma ciekawie współbrzmiącymi głosami (Maciek Balcar, Ryszard Wolbach)(…)”

W sierpniu 2000 uczestniczył w koncercie pod nazwą „Stajemy jak Ojce” z okazji rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego.

Od 2000 roku Maciej gra główną rolę w musicalu autorstwa Andrew Lloyd Webbera „Jesus Christ Superstar” wystawianym przez Chorzowski Teatr Rozrywki, który dzięki swej popularności i pozyskanej sympatii wśród widzów nadal cieszy się wielkim uznaniem i jest wystawiany kilka razy w roku. Kreacja stworzona przez artystę zyskała dobrą renomę wśród recenzentów, Rzeczpospolita:

„Największym atutem spektaklu jest odtwórca roli tytułowej Maciej Balcar. (...) Obdarzony jest świetnym głosem i ma osobowość sceniczną. Jego Chrystus jest postacią charyzmatyczną, promieniującą dobrem, głęboko ludzką i pełną otwartości na drugiego człowieka. (...)”

Pod koniec 2000 roku dostał propozycję objęcia roli wokalisty, legendy polskiej sceny rockowo-bluesowe, zespołu Dżem. Już od ponad dekady Maciek tworzy i występuje z kapelą, która nadal zbiera na każdym swym koncercie tysięczne tłumy. Od tego czasu zespół nagrał dwa albumy studyjne „2004” oraz „Muza”, który pokrył się platyną.

Rok po rozpoczęciu współpracy z Dżemem, Maciek zadebiutował w dubbingu, podkładając głos (org. Matt Damon), jak i nagrywając polskojęzyczne wersji piosenek do filmu "Mustang z Dzikiej Doliny" autorstwa Briana Adamsa.

W „Skazanym na Bluesa” dał się poznać szerszej rzeszy odbiorców jako aktor, wcielając się w postać Indianera, czyli alter ego głównego bohatera. Ekranizacja życia osławionego Ryśka Riedla okazał się najpopularniejszą produkcją polską roku 2005. Film wygrał w 2005 Złotego Lwa w kategorii nagrody publiczności dla najdłużej oklaskiwanego filmu. Produkcja zdobyła także liczne nominacje w prestiżowych nagrodach filmowych jak Złote Kaczki, Orły oraz Złote Lwy.

Na deskach teatru pojawił się także w musicalu „Rent” wystawionym przez Chorzowski Teatr Rozrywki, w spektaklu „Carve Carve!” stworzonym przez grupę MAMO BAJE na potrzeby projektu OFF 30 Przeglądu Piosenki Aktorskiej, dla którego również nagrał utwór „Błogosławieni”, a także od grudnia 2010 występuje w rock operze „Krzyżacy” w reżyserii Marcina Kołaczkowskiego. Jego rola Juranda została doceniona zarówno przez publiczność jak i recenzentów:

E-teatr.pl: „Po spektaklu na długo pozostaje w pamięci szarża Macieja Balcara w roli Juranda. Choć obecny wokalista Dżemu ma stosunkowo niewielką rolę, to właśnie on otrzymuje najdłuższą, w pełni zasłużoną owację. (…)Jako jedyny tworzy od początku do końca postać. Jego Jurand elektryzuje, a utwór bez słów - improwizacja okaleczonego przez Krzyżaków ojca - budzi dreszcz.(…)”

Oprócz licznych koncertów, które gra z zespołem Dżem oraz przedsięwzięć teatralnych, Maciek jest często zapraszany do gościnnych udziałów w różnorodnych projektach muzycznych. Można go usłyszeć na takich albumach jak „W hołdzie Tadeuszowi Nalepie”, „Warszawskie Dzieci Pójdziemy w Bój”, „Mec Duety”, „Pieśni łagodnych - Koncert Wojciecha Bellona”, „Odnalezione Piosenki Bogdana Łyszkiewicza”, „Jeszcze więcej kurzu”, „Carrantuohill – 25”, „Klenczon Legenda”, ponadto utwór artysty "Biały wilk" stał się oficjalną piosenką promującą grę Wiedźmin 2: Zabójcy Królów w Polsce.

Po 12 latach Maciek wydał swój drugi solowy album „Ogień i Woda”, który nagrał w krakowskim zespołem Nie-bo, w składzie: Krzysztof "Flipper" Krupa, Robert Lubera, Piotr "Quentin" Wojtanowski. Był on poparty dwoma trasami koncertowymi: „Ogień i Woda Tour 2011” na przełomie stycznia i lutego 2011 oraz „Ogień i Woda Acoustic Tour 2012” w okresie styczeń/luty 2012, które w sumie liczyły 33 koncerty na terenie całej Polski. W listopadzie 2012 ukazał się koncertowy album „Live Trax 12”. Jest to dwupłytowe wydawnictwo zawierające zapis gliwickiego koncertu, jaki miał miejsce 12.02.2012 w trakcie trwającej na początku roku trasy "Ogień i Woda Acoustic Tour 2012".

Maciej jest znany jako filantrop, z chęcią bierze udział w akcjach czy też koncertach charytatywnych, wykorzystując swój talent i pasję by pomóc tym, którzy tego potrzebują. Uczestniczył m.in. w akcji organizowanej przez Polsat oraz firmę Danone „Podziel się Posiłkiem”, w 2006 był jednym z biorących udział w koncercie „Solidarni z Białorusią”, który odbył się w Warszawie. Imprezę zorganizowali: Inicjatywa Wolna Białoruś, Telewizja Polska, Stołeczna Estrada i Stowarzyszenie Wschodnioeuropejskie Centrum Demokratyczne. Uczestniczył w akcji „Drużyna Szpiku” Fundacji im. Anny Wierskiej "Dar szpiku". W 2011 wystąpił na II Festiwalu Zaczarowanej Piosenki im. Marka Grechuty, którego organizatorem jest Fundacja Anny Dymnej „Mimo Wszystko”, a także na Imprezie "Z POMPĄ" - Artyści dla Pawła "Fluida" Kutnego. W tym roku Maciek wziął udział w akcji społecznej „I ty będziesz Seniorem” mającej na celu zwrócenie uwagi na problem izolowania z życia społecznego osób starszych. Również od wielu lat wspiera hospicjum Cordis.

sobota, 30 sierpnia 2014

Stary Wywiad z Rysiem Riedlem

 Rozmowa z RYSZARDEM RIEDLEM

  
- Dla ciebie jest oczywiste, że Dżem gra muzykę bluesową, ale swego czasu wielbiciele krzyknęli: "Zdrada!". Chodziło o to że już nie gracie bluesa lecz rock, potem to samo z reggae.
  - Ja rozumiem bluesa trochę inaczej. Nasza muzyka nie jest do końca bluesowa, ale ona z bluesa wyszła i zawsze do niego wróci - bo tylko w bluesie można się totalnie wyżyć. Żebyśmy nie wiem jaki numer grali, to triada gdzieś się zawsze pojawi - nie sposób się od tego uwolnić. Jan Chojnacki powiedział kiedyś na ten temat: "Przecież i tak zawsze słychać, że jest to kapela bluesowa". Mówiono, że odeszliśmy od bluesa, bo jeden numer w radiu był nagrany w innym stylu, a dla nas była to tylko fascynująca rytmem ska, reszta i tak pozostała ta sama. Ludzie są po prostu zepsuci przez kapele, które cały czas grają te same dźwięki.
  
- Idąc tu - do "Estrady Śląskiej" - próbowałem sobie wyobrazić ciebie, Dżem sprzed dziesięciu lat: jacy wtedy byliście, co robiliście, jak doszło do powstania zespołu...
  - Fajne to były czasy, chociaż dopiero dzisiaj je tak wspominam, bo wtedy miałem masę kłopotów: rzuciłem szkołę, nie pracowałem, często nie było mnie w domu...
  
- Masz jednak powody, by dziś wspominać te czasy jako fajne.
  - Postanowiłem wówczas, że wszystko oddam dla muzyki. Spotykaliśmy się z kolegami z Tych, dużo słuchaliśmy muzyki...

 
 - Kiedy zaśpiewałeś po raz pierwszy.
  - Nie, pierwszy raz chyba na obozie harcerskim... Tak, sam, bez gitary śpiewałem piosenki Beatlesów. Zresztą do dziś nie potrafię grać na instrumentach harmonicznych - lepiej mi idzie na bębnach. Nie wiem, może to dlatego, że jestem leworęczny...
  
- Hendrix też był leworęczny.
  - No, to się nauczę, czasu mam przecież przed sobą sporo. Tym bardziej, że chciałbym komponować.
  
- Poczekaj, na razie jesteśmy na obozie w Wilkasach. Wróciliście z obozu i co?
  - Graliśmy dalej. Mieliśmy kolegę w organizacji imprez i on załatwiał nam występy jako zespołowi rezerwowemu - jeśli nie dojechała jakaś inna grupa, coś nie wypaliło, wtedy graliśmy my.
  
- Zaczęliście wreszcie zarabiać pieniądze...
  - Tak, ale były też takie okresy, że musieliśmy rzucać granie i szukać pracy. Czego ja wtedy nie robiłem? Raz dostałem pracę w Spółdzielni Rolniczej - tam trzeba było być wszystkim - od murarza do zaganiacza byków...
  - Zaganiacza byków?
  - No wiesz, tak jak kowboy.
  
- Od murarza do kowboja - to byłby nawet niezły tytuł. Tylko, że nie ma tu nic o bluesie.
  - Ale kowboye na filmach grają wieczorami, po pracy na gitarach lub harmonijkach i ja właśnie wtedy także uczyłem się grać na harmonijce ustnej - dostałem od kogoś taką starą, enerdowską harmonijkę. Potem jak poznałem Skibę i usłyszałem jego grę - przestałem.
  
- Miałeś kompleksy?
  - Nie to, żeby kompleksy... Po prostu, jak już ktoś miał grać na harmonijce, to lepiej, żeby to był on. Ale teraz znów spróbuję.
  
- A potem z fabryk i pegeerów znów wracaliście do muzyki - jaki mieliście wtedy repertuar?
  - Graliśmy te wszystkie rzeczy, które także dzisiaj śpiewamy na koncertach. W 75 albo 76 roku powstała "Ballada o malarzu", potem "Pawie", "Jesiony", które gramy do dziś zrodziły się w knajpie "Pod Jesionami" w Tychach... ale jej już nie ma. Schodziła się tam cała miejscowa "bohema".
  
- Teraz powinnam cię chyba zapytać o wasz debiut w Jarocinie, ale wspomniałeś o "Jesionach", więc może porozmawiajmy o tekstach, które od początku sam piszesz dla Dżemu.
  - Wychowałem się na Nalepie, słuchałem piosenek Breakoutów - słowa, które do nich pisał Bogdan Loebi uważałem za najwspanialsze w polskiej muzyce. Wiedziałem, że chciałbym pisać w tym stylu. Potem, gdy po raz pierwszy przeczytałem teksty Morrisona przetłumaczone na język polski, włosy mi się zjeżyły na głowie. To samo było z Dylanem. Próbowałem sam pisać ale mi nie wychodziło. Potem poznałem Kazia Filo. Był jeszcze bardzo młodym chłopakiem, ale oczytanym, znał mnóstwo poezji, interesował się literaturą. W końcu sam spróbował pisać teksty. Robiliśmy to tak: nagrywaliśmy dla niego "rybkę" - to znaczy muzykę, do której śpiewaliśmy coś w rodzaju angielskiego tekstu i wtedy było mu łatwiej napisać słowa, które by dobrze brzmiały.
  
- W końcu jednak zacząłeś sam pisać teksty...
  - Z braku laku, bo Filo uczył się i nie miał czasu zająć się pisaniem zawodowo. Wtedy napisałem "Czarny kapelusz" - dziś go wskrzesiliśmy i będziemy nagrywać. Potem próbowałem też pisać prozę, ale wyrzuciłem teksty.
 
 - "Czarny kapelusz" nie jest wyjątkiem, na koncertach gracie na ogół kompozycje sprzed kilku lat.
  - A wiesz dlaczego? Te stare piosenki nie zostały nigdzie utrwalone. Gdybyśmy nagrywali płyty, zrobilibyśmy już z dziesięć nowych programów.
  
- Śpiewasz o różnych sprawach i robisz to tak, że wiadomo, iż nie obejrzałeś tego w kinie, lecz sam musiałeś to widzieć, przeżyć. Tak jest to odbierane.
  - Wiesz jak powstali "Niewinni"... O czym jest ten tekst. Byłem w tym kanale i to jest opis pewnych sytuacji. Robię to w taki sposób, żeby słuchacze wiedzieli, że to jest złe, a oni odbierają to odwrotnie. To straszne ! Przecież rozumieją o czym śpiewam, potem jakby zapominali i ograniczają się do naśladowania faceta, który to przeżył.
  
- Jeśli już mówimy o tekstach, musisz mi wytłumaczyć jeszcze jedną rzecz: jak to się dzieje, że polscy bluesmani tak bardzo boją się śpiewać po polsku, sądzę, że jest to wręcz niemożliwe, a wam udaje się to robić tak dobrze?
  - No, bo się staramy.
  - A naprawdę?
  - To było tak, że ja się kiedyś wkurzyłem i powiedziałem: da się ! Pisząc teksty zacząłem wyrzucać, pomijać niektóre zgłoski - zwłaszcza te wszystkie sz, cz, to co się - po prostu - śpiewa źle. Okazało się, że polski język nie jest taki ubogi w słowa i można sobie poradzić.
  
- Sądzę, że teraz spokojnie możemy wrócić do chronologicznego opisu dziejów Dżemu - kolej na Jarocin.
  - Gdzieś w gazecie przeczytaliśmy ogłoszenie. Przygotowaliśmy z Kazikiem specjalny program. Wtedy powstała "Whisky", "Pawie" i te wszystkie rzeczy - w sumie około dwudziestu utworów. Posłaliśmy kasetę z nagraną muzyką z "rybką", a teksty osobno na kartkach, bo już nie zdążyliśmy tego wszystkiego nagrać. Zaraz potem pojechałem jako techniczny z grupą Kwadrat do Poznania i tam poznałem Jacka Sylwina. Spytałem go czy słyszał naszą taśmę. Powiedział, że wszyscy są zaskoczeni, że jest to coś bardzo dobrego, mamy przyjeżdżać - i w ogóle afera. To było straszne zaskoczenie. Ja myślałem, że to się nikomu nie spodoba ! Jak wróciłem do domu, zaraz poleciałem do kumpli i powiedziałem im, że jedziemy do Jarocina. Była wielka radość. Zrobiliśmy składkę, wynajęliśmy "Żuka" i pojechaliśmy. Jakoś nam tam poszło.
  
- Gdy zjawiliście się pięć lat temu w Jarocinie nie byliście już chłopcami, którzy wiedzą o sobie tylko tyle, że chcą się pokazać na scenie. Mieliście już za sobą ładnych parę lat grania i trochę doświadczeń.
  - Tak, ale dopiero tam poznałem tzw. branżę. Jako pierwszy wziął mnie "na stronę" Walter Chełstowski i powiedział: "Na takiej pozie daleko nie zajedziesz". Chodziło mu chyba o to, żebym obciął włosy, wstawił zęby i zaczął robić karierę... Od razu też miałem propozycję pójścia do Kombi. Nie zgodziłem się. Pomyślałem: "To po co się tak męczyłem, żeby teraz robić szmalec?" Łosowski tłumaczył mi, że z moim zespołem nie mam żadnych szans, że to, co robimy jest bez sensu. Spytałem go wtedy: "To po co to wszystko?" Strasznie się wtedy zraziłem do tej całej "branży", do Muzyki Młodej Generacji... Zresztą wtedy też zaczęły się kłopoty z zespołem: rozpadł się skład z Falińskim, wróciłem na Śląsk...
  
- I Dżem przestał istnieć?
  - Nie, na szczęście spotkałem Andzrzeja Urnego. Dzięki niemu Lakis zagrał z nami w "Pawiu" i zrobił z tego prawdziwy numer. Cały czas miałem też kontakt z Adamem, z Michałem. Spotykaliśmy się w starym garażu na sobotnio - niedzielne granie - tam zrobiliśmy temat "Whisky" - jeszcze bez tekstu.
  
- Kiedy powstał obecny skład zespołu?
  - Przed nagraniem singla "Paw"/"Whisky". To, że go nagraliśmy, to był tylko łut szczęścia, bo tak naprawdę, cały czas mieliśmy pecha. Jeden człowiek z radia zaprosił mnie na rozmowę i powiedział, że możemy robić nagranie, ale położył na stole swoje teksty. To znaczyło, że jeśli zaśpiewamy to, co on napisał, będziemy nagrywać. Wziąłem te teksty, wsadziłem do kieszeni i wyszedłem. Poszedłem prosto do ubikacji i wyrzuciłem je do sedesu. I tak się sprawa naszych nagrań urwała.
  - Może, po prostu nie umieliście walczyć?
  - Przede wszystkim nie mieliśmy odpowiedniego managera. Jeździliśmy na świetnie zorganizowane trasy, graliśmy masę koncertów, ale drzwi studia były przed nami cały czas zamknięte. Marzyliśmy o kimś takim jak nasz obecny manager - Marcin Jakobson, ale on bardzo długo nie mógł się zdecydować. W końcu, dopiero w ubiegłym roku, na festiwalu bluesowym w Olsztynie powiedział: "Dobrze. To jest ten zespół".
  
- I w tym momencie nastąpiła nowa era dla zespołu. Przeszliście na zawodowstwo. Opowiedz więc o Dżemie, który zarabia pieniądze, nagrywa płyty, koncertuje za granicą.
  - Przez wszystkie te lata cieszyło mnie, że ludzie z którymi gram, nie są próżni, nie chodzi im o to, żeby robić szmalec. Czasami, jak ci mówiłem, było tak, że trzeba było rzucić granie i iść do roboty, zarobić, by przeżyć. Ale potem znów wracaliśmy, żeby grać tę samą muzykę. Było ciężko żarliśmy się między sobą, przez rok nie mieliśmy koncertów... Zawsze byliśmy te "prawdziwki", jak o nas mówiła poprzednia managerka.
 
 - Boisz się pieniędzy i sukcesu...
  - Pieniądze? Jestem na tyle odporny, że mi to nie grozi. Ale to jest dla nas - "prawdziwków" czas przełomowy - teraz okaże się, co z tego wyniknie. Płyty - jedna, druga, dobre trasy, to koniec dla zespołu. Boję się, że Dżem przejdzie na zawodowstwo - w tym złym znaczeniu. Koledzy też się boją, żeby nad nami nie zaczął świecić kolorowy neon "Zaiks". Dopóki będę czuł, że jest napięcie na scenie będę to robił. Ale jak się na tym złapię, że ma to być tylko dla szmalu - pójdę w cholerę. Nie wiem co wtedy zrobię... Może znajdę młodych ludzi, którzy pójdą za mną...
 
 - I znów wszystko od początku... Teraz gdy masz to, o czym chyba cały czas marzyłeś - zespół, który w dodatku może nagrywać, więc nic mu nie grozi.
  - Zawsze mówiłem mojej żonie, że zrobię kiedyś świetną kapelę, będziemy grać, będzie wspaniale. Ona tylko patrzyła na mnie i mówiła: tak, tak... Ale na dnie duszy nie wierzyła mi. Potem jak już był zespół, graliśmy, przypominała mi, tak jak ty przed chwilą: pamiętasz jak zawsze o tym mówiłeś?
  
- Na koniec zostały nam jeszcze dwie sprawy: występy w Berlinie Zachodnim i płyta.
  - Na nasze koncerty w Berlinie Zachodnim przychodzi niewielu ludzi, ale fajnie się tam gra. Jest bardzo dobry klimat. Nieraz dla kilkudziesięciu osób graliśmy taki koncert, że długo będę o tym pamiętał... Czasem sobie myślę: gdybyśmy wszędzie grali takie koncerty?... Tam czujemy się bardziej zmobilizowani, bo chcemy pokazać, że w Polsce ludzie potrafią grać. Ale i tak najlepiej lubię grać w kraju, bo tylko tutaj ma to sens. Tu gramy dla ludzi, którzy na nas czekają - tam gramy sami dla siebie. Polska publiczność jest wspaniała, złakniona tej muzyki, która oddaje wiele emocji... Ale byłem na koncercie Republiki i nie wiem... nic nie czułem. Zupełnie to do mnie nie docierało. Ładne brzmienie, ale nic... Myślę, że nie obrażam tym Republiki, oni pewnie czuliby się podobnie na koncercie Dżemu.
  
- Niedawno skończyliście nagrywanie dla Polskich Nagrań swego pierwszego longplaya. Co się na nim znajdzie?
  - Będzie parę starych piosenek: "Ballada o malarzu", "Jesiony", "Whisky", a z nowych: "Skok", "Cegła" - taki fajny blues. W sumie znajdzie się na niej osiem utworów. Zabraknie "Alei Róż", bo się nie zmieściła, ale nagraliśmy ją na singlu, który wyjdzie jeszcze przed longplayem.
  
- Czy czujesz, że jest jeszcze coś, o czym powinniśmy powiedzieć, żeby obraz Ryszarda Riedla był prawdziwy?
  - Jest coś na czym bardzo mi zależy, żeby ludzie o tym wiedzieli, bo ciągnie się to kupę lat... Wychodzę zawsze na scenę trzeźwy i świadomy tego co robię. Nigdy na scenie nie byłem pijany. A mój sposób zachowania... Tak śpiewam, nie jestem maszyną i w pełni się kontroluję. Spotkałem ludzi, którzy przeżywali szok, gdy po zejściu ze sceny dowiadywali się, że jestem zupełnie trzeźwy. Obserwując koncert, byli przekonani, że zdrowo sobie popiłem.
  
- Sam więc widzisz, że trudno będzie napisać tak, by wszyscy widzowie waszych koncertów ci uwierzyli. Pomyślą, że to tylko reklama, a nie tak: na słowo honoru.
  - Poczekaj, w Tarnowskich Górach zdarzyło się to jeden, jedyny raz. Teraz mogę już dać słowo honoru.
  
Rozmawiała:
ANNA DĄBROWSKA
DŻEM tworzą: Jerzy Styczyński i Adam Otręba - g.., Beno Otręba - gb., Paweł Berger - piano, Michał Giercuszkiewicz - dr., i Ryszard Riedel - voc.

środa, 20 sierpnia 2014

Muza

Muza- album studyjny Dżemu wydany w 2010 roku, jest to drugi (dopiero!!) album studyjny wydany z Maćkiem Balcarem przy mikrofonie oraz pierwszy wydany bez Pawła Bergera.

Czas z wydaniem nowej płyty odwlekał się długo, pierwsze była to śmierć Pawła, po której ciężko było się podnieść, potem zaaklimatyzowanie Janusza Borzuckiego, kolejne problemy zdrowotne Bena i wiele innych złych następstw złożyło się na to, dlaczego ta płyta powstała tak późno.

Wiosną tego roku mieliśmy jechać do Stanów- mówi Styczyński- z pewnych przyczyn wyjazd jest przełożony na kolejną wiosnę, więc teraz mamy czas się zebrać i nagrać płytę.

Muza zdaniem wielu, nawiązuje do starego Dżemu, a stary Dżem to dobry Dżem- wtrącił kiedyś Jurek Styczyński. Zresztą sam Styczyński powiedział kiedyś, że zespół który istnieje trzydzieści, trzydzieści pięć lat juz nie musi nagrywać nowych płyt. Nie musi, lecz może.

Album dotarł na pierwsze miejsce OLiS, otrzymał również status platynowej płyty.

Co zasługuje na uwagę, Muza to pierwszy album Dżemu na który muzykę komponował również Zbyszek Szczerbiński, grający już w zespole w tamtym czasie, osiemnaście lat! Zbyszek napisał numer "To wszystko co mam" I chyba najpopularniejszy z owej płyty "Partyzant". Jasie Borzucki również pokazał się od strony kompozytorskiej pisząc melodie "Leci Muza"
Adaś Otręba mówił kiedyś- Ja i Jurek tym razem nie mieliśmy własnego wkładu w muzykę. Tak się złożyło, za to Beno wiele napisał, Maciek również no i wkońcu Zbyszek i Jasiu z czego jestem zadowolony.
Teksty na płytę głównie dostarczał sam wokalista, kilkukrotnie korzystając z pomocy innych poetów jak Mirek Bochenek, Robert Kasprzycki, Michał Zabłocki, Marek Robaczewski i Krzysztof Fausette który dla Maćka napisał jego pierwsze, solowe utwory.

Film prezentujący prace Dżemu nad albumem "Muza"

środa, 30 lipca 2014

Utwory poświęcone Ryszardowi Riedlowi.

Mimo, że od Jego śmierci minęło już dwadzieścia lat, pamięć o artyście jest wciąż żywa. Nie mam namyśli tutaj festiwalu w Chorzowie, bo o tym wie każdy. Że na Pola Marsowe zjeżdżają się tłumy fanów, by razem z innymi wielkimi muzykami oddają Hołd Ryśkowi. Nie wszyscy wykonawcy, mają taki utwór, poświęcony właśnie Jemu, aczkolwiek swoją obecnością zapalają kolejną ze świeczek. Właśnie... świeczek. Zapal Świeczkę, to utwór z pierwszej płyty Dżemu z Jackiem Dewódzkim przy mikrofonie. Cały album, a wspominany utwór w szczególności, poświęcony jest Ryśkowi. Ale żeby wyjść z błędu, to nie pierwsza melodia poświęcona wokaliście Dżemu. W Lipcu 94' w Sopocie, Budka Suflera celebrowała swoje dwudziestolecie. Felicjan Andrzejczak wykonał tradycyjnie "swoje" utwory. Gdy kilka dni po koncercie zmarł Ryszard "Suflerzy" w studiu nagrali ponownie ten utwór ze zmienionymi słowami. Nazwisko Johna Lennona ("Johnie L.") zostało zastąpione nazwiskiem Ryszarda Riedla ("Ryszard R.").
Ponadto, zespół Cree, swoja pierwszą płyte "Cree" również zadedykował Ryśkowi a w szczególności utwór "Po co mi więcej". Jakiś czas później grupa TSA jeden ze swoich utworów a mianowicie "51" zadedykowała Riedlowi. Po jakimś czasie, znów Dżem, czyli rok 2004 i płyta o nazwie "2004" z utworem poświęconym Ryszardowi "W drodze do nieba"

Pozatym, dwunastu polskich wokalistów oddało hołd Ryśkowi na koncercie List Do R. 29lipca 95'roku, do którego link jest poniżej.

Blogspot List Do R.
Zapal Świeczke
Po co więcej mi
 Czas ołowiu

piątek, 25 lipca 2014

Dwadzieścia lat minęło...

Była sobota, 30lipca 94'roku. Gosia Riedel odebrała dzieci z dworca, bo te były na wakacjach z Panią Riedlową. Załatwiła kilka sprawunków, na mieście i zadzwoniła do szpitala.
"Proszę powiedzieć mężowi, że za godzine będziemy". "Ale Pani mąż nie żyje" Ja w śmiech "Pan żartuje". Karolina spojrzała na moją minę i już wiedziała- mówiła żona Ryśka

Przedostatni dzień lipca, dla Ryśka zaczął się bardzo dobrze. Choremu wrócił apetyt, opowiadał kawały innym pacjentom, lecz koło południa wyznał pielęgniarce, że niedożyje następnego dnia. Kobieta oczywiście obróciła słowa w żart. Po godzinie piętnastej, jedna z pielęgniarek znalazła Ryśka w sali... Bezpośrednia przyczyna śmierci, to niewydolność serca. W poniedziałek 1sierpnia, najważniejsze media w kraju zareagowały na śmierć frontmana  Dżemu, artysty- który legendą był jeszcze za życia.

Krzysztof pARTyzant Toczko, wspominał: Miałem dziwny sen. Jechałem samochodem i spotkałem moją mame. Zapytała co u mnie słychać. Potem jadę dalej i ktoś mnie zatrzymuje "Na stopa". To Rysiek. Spytałem go, czy gramy jakiś koncert, a on odpowiedział, że nie wie. Sen był naprawdę dziwny, ponieważ moja mama nie żyje, a ja nie mam samochodu, ani prawa jazdy.

W ten weekend, na Chorzowskich Polach Marsowych, odbędzie sie XVI festwial "Ku Przestrodze"Imienia Ryśka Riedla, w dwudziestą rocznice śmierci legendarnego muzyka, jego rodzimy , właściwie jedyny zespół nie zagra, nie odda mu hołdu.  Powodem, są bezsensowne spory czy kłótnie. Pomimo tego, na niedzielnym koncercie Dżemu, poruszające były słowa Macieja Balcara, po tym jak zagrali "Wehikuł Czasu", wtedy wokalista Dżemu powiedział " Pamiętajmy o naszych przyjaciołach Ryśku i Pawle!"
Mimo, iż Dżem nie wystąpi na festiwalu, Rysiek nadal jest im bliski, wspominają go i każdy ich koncert, to jedna zapalona świeczka dla Ryśka,oraz Pawła.

Ostatni utwór jaki Rysiek zaśpiewał z Dżemem. Nie ta wersja, ale ten sam rok

poniedziałek, 26 maja 2014

Detox

Nadchodzi koniec maja, zbliża się czerwiec... a właśnie w tym wiosennym miesiącu powstała płyta Dżemu, przez wielu uważana za najlepszą ze wszystkich studyjnych, płyta ostatnia, która pokazuje jeszcze spory wkład Riedla w nowe produkcje. A był to rok 91',początki czerwca.
"Dżem ma w swoim dorobku ważniejsze płyty niż Detox.Ale na pewno jest to jedna z najlepszych pozycji w pokaźnej dyskografii zespołu.[...]Zespół co prawda rozluźnił swe związki z bluesem,jednak nadal porusza się w kręgu wyznaczonym przed laty." Pisał Wiesław Królikowski w "Tylko Rock"

Teksty z owej płyty, przede wszystkim dotyczą walki Ryska z chorobą, czyli "Jak Malowany Ptak", opowiadający o negatywnym nastawieniu społeczeństwa do narkomanów, "Detox", czyli opis przeżyc wewnętrznych podczas pobytu na oddziale detoksykacyjnym. Jest jeszcze "Ostatnie Widzenie", z dosyć banalnym tematem"Odejdź ode mnie,  to będzie dla Ciebie dobre" no i jeszcze utwór "Mamy forsę, mamy czas" Czyli opowieść o pogoni za pieniędzmi, oraz błędami młodości.Ciekawym elementem albumy, jest utwór "Czarny Chleb", który całkowicie wykracza poza schemat całej płyty Detox, nie ma w nim nostalgii, głębokich przemyśleń, ani przedstawionego w iście poetycki sposób ważnego tematu, przemijania ludzkości.Utwór jest po prostu wesoły a może i nawet pod nogę.

Istnieją grupy, które kocha się za to, że są.Do ich grona zalicza się Dżem.Zespół całkowicie obojętny na muzyczne mody, dla którego czas się zatrzymał, wydaje się, kroczy wstecz. (Grzegorz Brzozowicz, "Gazeta Wyborcza")
Ze względu na powyższy fragment, postanowiłem zostawic dwa wielkie, znane numery z Detox'u na sam koniec. Zacznijmy od pytania, czym byli Hipisi? - Była to subkultura, głównie w latach 60'tych XX wieku. I właśnie, nieśmiertelny, wręcz sztandarowy utwór Dżemu "Sen o Victorii" cofnął się z teraźniejszej epoki jakieś trzy dekady. Utwór jest bardzo wzruszający, przesłany hipisowskimi ideologiami, utwór wyjęty niczym z "Woodstock 69'".
Jeszcze jednym równie wielkim utworem w Dżemowej dyskografii jest"List Do M." Poruszająca wiadomości do Matki, przeprosiny za wszystkie przykrości i prośba o wybaczenie. Opowieśc samotnika, który boi się samotności.

Płyta zawierała jeszcze dwa ciekawe instrumentalne utwory, które można usłyszec ponadto na płycie Live "Spodek 92'"."Śmiech, czy łzy"kompozytorstwa Adama Otręby i "Letni Spacer z Agnieszką" Jurka Styczyńskiego.

Sen o Victorii.

wtorek, 29 października 2013

Zapal Świeczkę

              Jest ciepłe i ciche wczesnojesienne popołudnie. Poza nami Rysiek akurat nie ma gości. Małgosia Riedel jak zawsze mówi Cześć Rysiu, potem zdejmuje z grobu kilka skorup wypalonych zniczy i wierzchem dłoni zgarnia pierwsze tegoroczne opadłe liście, które Ryśkowi podrzucił wiatr. Chyba dopiero wtedy uświadamia sobie, że nie przyszła tu sama. Czytałam "Nikt nie wyjdzie stąd żywy"-mówi do mnie, ale i do niego, bo cały czas spogląda na grób, a mam wrażenie, iż głownie do siebie- więc czasami myślę, że z Ryśkiem jest tak, jak może być z Morrisonem. Pewnie tylko gdzieś wyjechał na dłużej i któregoś dnia wróci .
           Przez parę lat sporo się tu zmieniło. Przybyły rzędy nowych grobów.Płyta tego grobu, który wykopano na początku sierpnia 1994, ucierpiała od mijającego czasu, kwaśnych deszczy i niepoprawnych biesiadników. Jedynie napis "W życiu piękne są tylko chwile" zachował swoją dawną wyrazistość.Dziwne. A może wcale nie.
          Kiedy odchodzimy, zrywa się lekki wiatr, jakby do tych słów chciał dograć znajoma melodie.

 

piątek, 25 października 2013

List do R. od Marcina Jacobsona

Ricardo!

            Pisze ten list, ponieważ ostatnimi czasy nie było jakoś atmosfery do przeprowadzenia rozmowy, szczególnie że na wszystkie uwagi reagujesz bądź nieukrywaną irytacją, bądź apatią.Przypomina to trochę rozmowy obrazem, lub nic nie rozumiejącym dzieckiem, które broni się atakując mało ważne incydenty.
           Najprawdopodobniej na początku sierpnia zmuszeni będziemy do sfinalizowania płyty , którą mieliśmy skończyć 10 lipca. Jak wiesz całą sprawę wstrzymuje brak tekstów, które podobno miałeś gotowe w kwietniu- Ty wiesz i ja wiem, że nie ruszyłeś ich aż do pamiętnej majowej sesji.Z
            Z tego co nagrałeś możemy zaliczyć tylko "Modlitwę","Czarny Chleb", "Harleya" i od biedy "pościelówkę". Reszta budzi poważne wątpliwości a czas goni
            Rysiek, teksty o Harleyu i dawnych latach, świadczą o tym że jak się zepniesz to potrafisz pisać jak za dawnych lat.I nie jest prawdą, że Ci nie idzie- prawdą natomiast jest to , że nie możesz się zabrać  do roboty.{...}W  związku z powyższym jestem zmuszony żądać byś do Bytomia przywiózł wszystkie brakujące teksty-napisane!!!
            Rysiek, zauważyłem że gdy pracujesz w studiu , czasem na trasie , Twoja choroba jest mniej dokuczliwa.(...)
                                                                                                                       
 Zrób coś z tym...

P.S. Jest to autentyczny list M. Jacobsona do R. Riedla

piątek, 6 września 2013

Absolutely Live

Korzystając z tego, iż jutro (tj.07.09.) są urodziny Ryśka Riedla, postanawiam przedstawić jego ulubiony własny album czyli "Absolutely Live".
Nagrań dokonano 9 grudnia 1985 roku w Krakowie w teatrze STU a płyta ukazała się we wrześniu roku następnego.
To chyba nasza najlepsza płyta1rysiek jeszcze zdrowy, my gramy z powerem- mówi Styczyński. Giercuszkiewicz dodaje:Zagraliśmy super!Ze względu na to, że zbuntowaliśmy się z Ryśkiem i przeciągając czas zagraliśmy taką nieplanowaną improwizację(Norweska Impresja Bluesowa)
"Abym mógł" to najbardziej bluesowy utwór Dżemu ale dodatkowa siłę płyty stanowią "Wiem na pewno wiem', "Blues Alabama" i "Poznałem go po czarnym kapeluszu", które na płytach zespołu były mniej wyeksploatowane bo żadnego z nich nie ma "Liście do R.","Operach" nawet na składance "Złotej Kolekcji"
Na płycie znalazł się również jeden z najwybitniejszych numerów grupy-"Niewinni i Ja" czyli pospieszny opis spotkania dwóch "niewinnych" narkomanów, opis z biegiem czasu zmieniający się w cześć wizyjną.

środa, 4 września 2013

"Pozłacany Warkocz"

Musical Katarzyny Gärtner "Pozłacany Warkocz"  odbył się wiosna 1980 roku w domu muzyki i tańca w Zabrzu.Co ciekawe Paweł Berger zagrał również na akordeonie gdyż własciwy akordeonista nie przyjechał. Paweł zagrał "Na opolskim rynku" w piosence Laskowskiego.Pokazany w telewizji "Pozłacany Warkocz" to pierwszy telewizyjny zapis Dżemu. Nagrania "Gizda","Puść mnie matko" i "Opowiedzcie wiatry" długo bo do 1995 roku drzemały gdzieś w sejfie, a może w kredensie nim zostały wydane na płycie "Pozłacany Warkocz"Jak mówiła organizatorka Katarzyna Gärtner, Rysiek nie chciał zaśpiewać "Gizda", na szczęście udało mu się przełamać  lody i zaśpiewał. piosenka ta jest jedynym nagraniem, które pokazuje obcowanie Riedla z  gwara śląską. Zygmunt "Pudel" Pyduch przyjaciel ryska a kiedyś również techniczny Dżemu mówił: Rysiek jak zobaczył się w telewizji gdy śpiewa "Kajś Ty Dzioucho oczy miała żeś takiego gizda chciała"  przyszedł do mnie załamany i powiedział"Pudel, ja teraz będę jak czterej pancerni"


 Gizd

wtorek, 13 sierpnia 2013

Być albo mieć

Być albo mieć - o tej płycie można powiedzieć wiele np. że teksty do niej pisał Derek Dusza znany głównie z "Malowanego Ptaka", że na drugim wydaniu znalazł się "hit" "To ja złodziej" oraz to że piosenka "Chce ci coś opowiedzieć" jest bardzo popularna na weselnych płytach DVD. Ale z pewnością nie można o tej płycie powiedzieć że jest dobra.. Tak! Zdaniem wielu fanów, muzyków jak i Darka Duszy jest to najgorsza płyta sekstetu ze śląska. Adam Otręba mówił : Leszek naciskał, że już trzeba nagrać płytę , bo dawno nic nie pokazaliśmy. Paweł gdzieś przepadł, Jurek miał jakieś ważne zajęcia, chociaż ja też, bo rodziło mi się pierwsze dziecko, a mama dobiegała dziewięćdziesiątki. Ale parę razy spotkaliśmy się ja, Beno, Zbyszek . 
Dusza: Najgorsza z płyt na które dla nich pisałem. przesłodzona, cukierkowa.Żal że odeszli od riffów.
Na uwagę zasługuje utwór tytułowy no i może jeszcze "Krewny Judasza", "Ukryj mnie" można by uważać za utwór IchTroje jeżeli byli by wtedy znani.Nieudolne wykorzystanie chórków pokazało się w numerze "Kruka Głos" , w pewnym sensie wyróżnić można jeszcze "Chce ci coś opowiedzieć" ze względu na popularność tej piosenki. reszta utworów jest totalnie nie zgrana i nie pasuje do image zespołu. Jeśli byłoby mało, to na dodatek na drugim wydaniu Być albo mieć młodszym ledwie o dwa miesiące wydano utwór "To ja złodziej" kompozycji Bena Otręby , z tekstem Jacka Bromskiego. Niestety utwór nie był tak dobry jak film a może nawet jest najgorszym utworem Dżemu? Niestety grupa Dżem pospieszyła się z wydaniem płyty, bo zespołowi z takim dorobkiem lepiej trochę poczekać niż rwać się z motyką na słońce.  

Oficjalny Teledysk piosenki tytułowej

    

 

 

czwartek, 8 sierpnia 2013

Najświeższy wywiad

Wywiad z zespołem Dżem podczas XX dni Węgierskiej Górki

Mariusz Waligóra: Niedawno grali panowie na Festiwalu im. Ryśka Riedla, jakie w tym roku towarzyszyły temu emocje?
Benedykt „Beno” Otręba: Tam jest zawsze fantastyczna atmosfera, świetnie nam się gra, choć jest to dla nas trudny koncert. Czujemy odpowiedzialność i jesteśmy bardziej spięci niż na innych koncertach.
Maciej Balcar: Co roku staramy się zagrać jak najlepiej, z dużą energią.  Festiwal Ryśka Riedla z jego wielopokoleniową publicznością był i jest dla nas bardzo ważny.
 MW: Czyli rozpiętość wiekowa publiczności się nie zmienia?
BO: Na naszych koncertach zawsze był przekrój pokoleń. Nie zmieniło się to: byli nasi rówieśnicy, byli młodsi, najmłodsi. Było wiele pokoleń, co nas bardzo cieszy.
MW: Czy zespół planuje nową płytę?
BO: Nie wiem, czy w dzisiejszych czasach, my, jako niezależni wydawcy (sami wydajmy swoje płyty), musimy zrealizować nowy materiał w postaci albumu. Może wydamy kilka pojedynczych piosenek? Włączymy je do programu i zarejestrujemy podczas koncertu? Nie mamy jeszcze pomysłu, powoli stają się to wyrzucone pieniądze, ponieważ teraz nie zarabia się na płytach.
MB: Tak czy owak, pracujemy w swoim tempie, w dowolnym momencie może ono przyspieszyć, bądź zwolnić. Do póki nie rozpoczniemy nagrań, nie ma sensu spekulować na temat terminów wydania nowego materiału.
MW: Czy obserwuje pan współczesną scenę muzyczną, czy coś zwraca Pana uwagę?
BO: Ja nie jestem ukierunkowany, słucham wszystkiego, co mi wpadnie w ucho i nie zastanawiam się, czy to znam, czy nie. Nie ważne jaki to gatunek, jak mi się podoba, to słucham, jak nie, to „przełączam na inny kanał”. Generalnie jest dużo muzyki kiepskiej, byle jakiej, ale rock jeszcze żyje, jest dużo młodych ludzi grających rock and roll’a i to jest fajne. Rock ma przyszłość, wbrew temu co Lenny Kravitz napisał, że „rock umarł”, rock żyje i ma się bardzo dobrze.
MW: Oby więc zespół Dżem jeszcze długo był aktywny i inspirował kolejnych muzyków.
BO: The Rolling Stones są od nas starsi i jeszcze grają, więc zobaczymy jak zdrowie nam pozwoli, to już nie jest w naszych rękach.
MW: Jeśli chodzi o Pana solową karierę (pytanie do Macieja Balcara), czy ma Pan jakieś nowe  plany?
MB: Dżem jest dla mnie priorytetem, to co robię poza, to swego rodzaju dopełnienie. Koncerty solowe zazwyczaj gram na przełomie stycznia,  lutego, w czasie ferii zimowych, kiedy muzycy zespołu Dżem wypoczywają. W ciągu roku zdarzają się pojedyncze występy.
MW: Czy poza kierunkami muzycznymi w których Pan się obraca, chciałby Pan spróbować muzycznie czegoś nowego?
 MB: Jak najbardziej, interesują mnie nowe kierunki muzyczne. Świadczy o tym chociażby  współpraca z zespołem Carrantuohill, z którym miałem ostatnio przyjemność nagrać  piosenkę. Mam nadzieję, że słychać w niej nasze wspólne pasje.
MW: W jakich miejscach wam się ostatnio dobrze grało? Czy wyróżni Pan jakieś miejsca szczególne, oprócz FRR?
MB: Jest wiele takich miejsc. Między innymi: Jarocin, Brodnica, zlot motocyklowy w Kazimierzu Biskupim, …… jak również Węgierska Górka.
MW: Dziękuję za rozmowę.
MB: Dziękuję.
BO: Dziękuje, pozdrawiamy.

wtorek, 30 lipca 2013

Żył za szybko, umarł zbyt młodo


Dzisiaj wszyscy wspólnie zapalmy świeczkę choćby symboliczna tutaj dla Rysia Riedla, który odszedł od nas 19 lat temu.
Dzień był upalny a Rysiek czuł się dobrze , nawet poszedł do sali obok opowiedzieć kawał o pająku . Koło południa wyjawił jednej z pielęgniarek że nie dożyje do jutra, ona obróciła te słowa w żart, później do Riedla przyszedł lekarz, rozmawiali bardzo długo, później doktor poszedł do dyżurki a następnie usłyszał krzyk pielęgniarki, która zajrzała do sali.Była piętnasta z minutami.

Martinek: W piątek w szpitalu rozmawialiśmy z ordynatorem, który powiedział , że z uwagi na program zabiegów lepiej by było, byśmy przyszli w poniedziałek. W poniedziałek jeszcze przed wizytą poszedłem z Pawłem na kufelek do knajpy, w której było włączone radio. I usłyszeliśmy komunikat "W Sobotę w godzinach popołudniowych zmarł wokalista grupy Dżem-Ryszard Riedel.
Jurek: O śmierci Ryśka dowiedziałem się z radia, kiedy wróciłem z Ustronia. zrobiła się potworna przerażająca pustka.

Bezpośrednia przyczyną śmierci była niewydolność serca. Pogrzeb odbył się 3 sierpnia w Tychach w dzielnicy Wartogłowiec .

Ostatnie dni- Ku pamięci Ryśka Riedla

poniedziałek, 29 lipca 2013

Dżem wita Mazury, Mazury witają Dżem

Właśnie wczoraj tj 28 lipca Dżem zagrał po raz drugi na Pikniku Country W Mrągowie. Pierwszy raz Panowie ze Śląska pojawili się tam w 2005 roku. Wjechali na sceny na motocyklach typu Harley-Davidson i na wstępie zagrali Autsajdera. Wzruszające były słowa Jurka Styczyńskiego "A nasi przyjaciele którzy od nas odeszli Rysiek i Paweł, i tak zostaną z nami na zawsze", które wypowiedział tuż przed "Wehikułem czasu"
.http://www.youtube.com/watch?v=L_xQY-TJJ_s- Naiwne pytania. Mrągowo 2005

Teraz w 2013 roku powrócili na festiwal Country .  A właściwie na I edycje Riders Night , która była przeznaczona dla kierowców jednośladów, zabytkowych aut i wielkich ciężarówek. Koncert podzielony był na dwie części a nasi idole byli główną gwiazdą. Pierwsze odbył się koncert "Sen o Victorii-wielki koncert grupy Dżem" Po ponad godzinie grania bisujący zespół zszedł ze sceny gdzie zajęli jego miejsce Oddział Zamknięty,Wilki, Patrycja Markowska i Sebastian Riedel&Cree. Na wstępie Dżem zagrał "Wehikuł Czasu", następnie odbył się , krótki filmik opisujący historię zespołu a następnie jak sugeruje nazwa zagrano "Sen o Victorii" a następnie "Do Kołyski"po krótkiej przerwie wrócili z "Do Przodu" a następnie zagrali a właściwie zagrał bo tylko uczestniczył w tym Janusz Borzucki "Modlitwę" gdzie przy mikrofonie stanął Tomek Kowalski zwycięzca IV Edycji Must Be The Music własnie wykonując "Modlitwę". Następnie sekstet zagrał "Autsajdera" a na koniec zostawił"Whisky". Oczywiście publiczność nie pozwoliła odejść swoim idolom więc na bis Dżem zagrał Partyzanta.
Ku zaskoczeniu zespół nie zagrał "Harleya" mimo iż była to impreza dla min motocyklistów.

http://www.youtube.com/watch?v=1Leh1lIAJj4-Do Kołyski. Mrągowo 2013.

poniedziałek, 22 lipca 2013

Stolica Polskiego Rocka&Bluesa

Festiwal w Jarocinie powstał w 1980 roku pod nazwa "I ogólnopolski przegląd muzyków młodej generacji", lecz jego historia zaczyna się dużo wcześniej. Ale jak wspomniałem festiwal, który zaistniał i o którym było głośno powstał w roku 80'. Dżem wystąpił tam w charakterze zwykłego bandu. który bierze udział w konkursie.
Rysiek Riedel w Jarocinie w 1992 roku
"Lechu to jest nasza ostatnia szansa, ostatnia godzina, ostatnie pięć minut.Jak teraz nie wykorzystamy to..."-mówił Rysiek. Leszek Faliński dodaje że Rysiek zrzucił się nawet na wynajęcie Żuka  którym pojechali do Jarocina.Dżem festiwalu nie wygrał, zajął drugie miejsce, zwyciężył białostocki zespół "Ogród Wyobraźni". Mimo wszystko Dżem wystąpił na kolejnym  festiwalu już jako gwiazda.w 1994 roku odbył się ostatni festiwal w Jarocinie. Odbył się tuz po śmierci Ryśka. A może jest tak że organizatorzy uznali że bez Riedla festiwal nie ma sensu?Nie! W 2005 roku festiwal powrócił pod nazwa Jarocin PRL festiwal.W niezmienionej formule istnieje do dziś.

piątek, 12 kwietnia 2013

Sto Lat Zbyszkowi

Dziś Zbigniew Szczerbiński obchodzi swoje urodziny. Z okazji tego składam mu najserdeczniejszy życzenia i życzę dalszych sukcesów w Dżemie. Sto Lat Niech Żyje Nam:)

czwartek, 4 kwietnia 2013

Maciej Balcar-kilka niedopowiedzianych słów

Najmilsze wspomnienie z dzieciństwa Macka to cała rodzina przy wigilijnym stole.Będąc dzieckiem chciał zostać Panem Samochodzikiem . Chętnie uczył się matematyki. Nie lubił lekcji historii.Jego ideałami muzycznymi są Niemen, Mathews i Zappa. Z polskich artystów słucha Niemena, Grechuty, Młynarskiego, Bartosiewicz i Demarczyk. Nie cierpi muzyki techno. Jego ulubione filmy to "Dziewczyny do wzięcia","Hydrozagadka","Żółty szalik".Jego ulubiona aktorka jest Marta Lewandowska i Salma Hayek, natomiast ulubionymi aktorami są Tim Roth, Janusz Gajos, Jan Kobuszewski i roman Wilhelmi.Uprawia sport koszykówki, który jest też jego ulubionym sportem.Jego ulubionym sportowcem jest Kareem Abdul Jabbar, a ulubioną drużyną Los Angeles Lakers. Ulubioną grą Macieja jest "Doom". W telewizji ogląda Kabaret Olgi Lipińskiej. Czyta gazetę wyborczą. Lubi wszystkie napoje z dodatkiem cytryny. Najbardziej smakuje mu jajecznica, jabłecznik i jabłka. Jego hobby jest brydż.wakacje lubi spędzać tam gdzie ciepło.pragnie udać się do Australii.Milion dolarów wydałby na łódkę i podróż dookoła   świata. Na codzień jeździ Toyotom.Jego życiowe kredo to "Życie jest za krótkie żeby tracić czas na pierdoły! GRAJMY!"


P.S Ten post zamyka wątek "kilka niedopowiedzianych słów" dlatego iż o pozostałych muzykach którzy grają bądź grali w Dżemie nie ma takich dokładnych informacji.